Tyle wyczekiwania i nagle już po...
4 dni minęły jak chwila, a jednak nadal nie ogarniam, że to już koniec.
Najlepszy koncert? Byłby nim G-eazy, gdyby nie tłum debili pchających się i wyzywających.
Dlatego stawiam na Solange. Zakochałam się w jej głosie i prezencji.
Podsumowując całą atmosferę, chciałabym tylko napisać, że ilość chamstwa i nietolerancji przekroczył wszelkie granice. Jednak polaczki to chyba dobre sformułowanie dla takich osób, ja posunę się jeszcze do stwierdzenia: buractwo. Jak właśnie tak wyglądają polskie festiwale, to ja podziękuję.
Nadrobiło się towarzystwem i dużą ilością alkoholu, bo bez tego pewnie zwracałabym na innych większą uwagę.
Znajomi, procenty, Silent Disco i Casa Musica przekonały do powrotu na festiwal
Podsyłam Wam zdjęcia!
Wam jak się podobało?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz